Co zdarzyło się w Lake Falls? | Artur K. Dormann

Co zdarzyło się w Lake Falls? | Artur K. Dormann

Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się niczego. Nie rzucałam o niej pochopnych opinii. Nie wmawiałam sobie, że będzie zła. Nie wmawiałam również, że będzie dobra. Z ręką na sercu mogę się przyznać, że bardzo mile się zaskoczyłam.


Victoria rozwiodła się z mężem. Postanawia rozpocząć swoje życie na nowo w górskim miasteczku Lake Falls. Powoli klimatyzując się i wychodzić na prostą drogę wraz ze swoją córką wiodła szczęśliwe życie. Wszystko zmieniło się, gdy okazało się, że Kat jest śmiertelnie chora. Kobieta znowu podupada na duchu, nieustannie szukając ratunku. Któregoś wieczora do jej domu wita Obcy, który oferuje jej swą pomoc. Victoria stanęła przed wyborami, które miały zmienić niezwykle wiele spraw. Okazuje się, że każda spotkana przez nią osoba ma swe własne tajemnice, a największa z nich było same Lake Falls.

Początkowo myślałam, że mieć do czynienia będę z jakimś kryminałem. Tutaj byłam w błędzie, bo jest to powieść głównie fantasy. Obcy okazuje się być wampirem, ale cała historia nie opiera się na wysysaniu krwi, a na ratowaniu Kat. Spodobało mi się, że autor nie skupił się głównie na świecie wampirów. Na główne tory sprowadził chorobę dziewczynki i wszystkie poszukiwania skutecznego lekarstwa. Nie spotkałam się jeszcze z taką fabułą. Książkę czytało się bardzo przyjemnie i szybko. Sposób pisania jest bardzo przejrzysty i prosty w odbiorze.

Bohaterowie powieści zostali bardzo dobrze przedstawieni. Nie ukrywam, że przewijało tu się wiele rozmaitych osób i czasem myliłam się kto jest kim, jednak każda z nich była w stu procentach sobą. Victoria miała swoją własną i trudną historię, która wpłynęła na całe jej życie. Jako że powieść skupiała się głównie na jej osobie, wykreowana została najdokładniej. Mimo że to o niej dowiadujemy się najwięcej, inne postacie nie są schowane w cieniu.

Jedynym mankamentem w całej lekturze był jej środek. Nie mam tutaj na myśli wydania, a połowiczny moment w owej historii. Akcja wtedy zwolniła, w wielu momentach nic się nie działo, a ja wtedy niezwykle się nudziłam. Nie zraziło mnie to jednak do całej książki, czekałam na ponowny zwrot akcji. Na szczęście się doczekałam. Po niecałych stu stronach spokoju na nowo zostajemy wrzuceni w wir akcji i na nowo nie możemy się od tej pozycji oderwać.

Przyznam, że zaskoczyłam się tą książką. Spodobała mi się, bez dwóch zdań. Cieszy mnie fakt, że na półce już czeka na mnie kolejny tom. Mam nadzieję, że nie zawiodę się na nim i wciąż ze szczerym sercem będę mogła polecić Wam tę serię! 







,,W mroku nie znajdziesz nic, bo tylko życie wypełnia pustkę."










                                                                                           *****

       Za książkę dziękuję wydawnictwu ,,Lemoniada".



//h.
Swing Time | Zadie Smith

Swing Time | Zadie Smith

Trzymając w rękach ,,Swing Time” spod pióra Zadie Smith, liczyłam na przeczytanie książki bardzo ciekawej, emocjonującej, z dużym morałem na samym jej końcu. Zawiodłam się jednak, nie powiem, że nie.



Pewnego dnia dwie dziewczynki spotykają się pod kościołem. Krótki kontakt wzrokowy obudził w nich pewną nić porozumienia, która łączyła je przez długie lata. Obydwie marzą o karierze tancerek, tylko jednej się jednak to udaje. Nie będą ze sobą blisko, ale nigdy o sobie nie zapomną. Po latach Tracey udaje się spełnić dziecięce marzenia. Jej przyjaciółka zostaje asystentką pewnej gwiazdy i wraz z nią podróżuje w różne zakątki świata. Poznaje tam inne życie, inne problemy, inne kultury. Podróżując odkrywa, że ludzki żywot to nieustanny taniec, który ciągle zmienia swój rytm.

Pokładałam w tej historii nadzieję. Wierzyłam, że mnie porwie i wzruszy, w końcu tak gwarantował napis na okładce. Nie porwałam się, nie wzruszyłam, po prostu zawiodłam. Styl pisania autorki był dla mnie toporny. Nie byłam w stanie odnaleźć w nim słów, które motywowałyby mnie do dalszego czytania. Przez książkę brnęłam z dużym oporem. Wszystko szło do przodu nieco ociężale. Denerwowały mnie ciągłe zmiany czasu i miejsca akcji, czasem trudno było się odnaleźć we wszystkich wątkach. 

Bohaterowie byli dogłębnie zanalizowani i przedstawieni. Każdemu poświęcano większą lub mniejszą uwagę, ale o każdym z nich wiedzieliśmy wystarczająco dużo. Jest to chyba największy plus całej książki. Mimo że zostali oni ukazani bardzo dobrze, to co chwile jednak ktoś mnie irytował. Niewiele osób przewijających się w tej historii przypadło mi do gustu. W niektórych momentach żal mi było głównej bohaterki, która przeszła przez sporo nieprzyjemnych chwil. Jej przyjaźń i rodzina odbijały się na jej obecnym życiu, przez co z trudem odnajdywała szczęście.

Sama fabuła innowacyjna nie jest. Mamy tutaj pokazaną kobietę z problemami, która stara się iść przez życie najlepszą drogą. To wszystko. Gdyby nie fakt, że mamy możliwość poznania jej młodzieńczego życia, to książka ta byłaby ogromną katorgą. Liczyłam na morał, który da mi motywację do działania, jednakże takowego nie było. Mam wrażenie, że historia skończyła się tak nagle i bezsensownie, nie pozostawiając czytelnikowi niczego do przemyślenia. Jest to piąta powieść tej autorki, przez wielu uważana za najlepszą. Jeśli ta mi się nie spodobała, to boję się w ogóle sięgać po kolejne.

Podsumowując- nie polecam tej pozycji. Czytało mi się ją źle i ciężko. Historia również jest jedną z tych, którą lepiej przedstawioną znajdziemy w wielu innych książkach. Przez te 460 stron brnęłam nieco zawiedziona i zdegustowana. ,,Swing Time” zalicza się do tych lektur, o których chcę zapomnieć jak najszybciej i już więcej do nich nie wracać. 







,,Wreszcie zrozumiałam: nigdy nie świeciłam własnym światłem, zawsze krążyłam wokół blasku innych."










                                                                                             *****

       Za książkę dziękuję księgarni dadada.pl 




//h.
Smocza straż | Brandon Mull

Smocza straż | Brandon Mull

,,Smocza straż" jest darem od niebios dla każdej osoby, która pokochała ,,Baśniobór". Po tylu latach czekania w końcu powróciłam do Kendry i Setha, a moje odczucia co do ich nowej przygody już Wam prezentuję!


Kendra i Seth po wojnie z demonami na nowo zaczęli wieść spokojne życie. Wszystko jednak zmieniło się, gdy Agat złożył im wizytę w Baśnioborze. Obecnie w smoczych azylach nie wiodło się dobrze, wiele z nich upadło. Czarodziej zaproponował rodzeństwu, aby przejęło pieczę nad jednym z nich- Gadzią Opoką, czyli najgroźniejszym z azylów. Młodzi Sorensonowie nie zastanawiali się długo i przyjęli propozycję. Wiedzieli, że ich nowa praca miała być niezwykle ciężka i niebezpieczna, jednak nie zraziło ich to. Obiecali rozsądnie rządzić w smoczym świecie. Nie wiedzieli jednak, że król smoków będzie chciał się ich pozbyć i sam przejąć władzę. Czy Kendra i Seth dadzą radę ochronić świat przed owymi istotami? Co pozwoli im ocalić ludzkość?

W momencie, w którym dowiedziałam się o tej książce, moje życie na nowo nabrało kolorów. ,,Baśniobór” pokochałam od razu, tak samo stało się z tą serią. Brandom Mull jak zwykle napisał coś niezwykle przyjemnego i łatwego w odbiorze. Styl pisania nie zmienił się ogromnie, jednak dostrzegłam, że książkę czytało się o wiele szybciej niż te poprzednie. Opisy sytuacji i zjawisk były bardzo dokładne, jednakże proste w odbiorze. Mimo że akcja rozgrywała się w kompletnie innym miejscu od Baśnioboru, to autor zachował ważne jego elementy, przez co trzymaliśmy się poprzedniej serii i nie czuliśmy ogromnej zmiany.

Co do bohaterów- nie mam zastrzeżeń. Akcja powieści rozgrywa się w niewielkim odstępnie czasowym od ostatniego tomu ,,Baśnioboru”, więc postacie nie zmieniły się ogromnie. Te nowe, które dopiero zostały wprowadzana w świat magii, idealnie wpasowały się w cały klimat i pozwoliły cofnąć się do pierwszych przygód Kendry i Setha. Smoki występujące w historii również zostały dobrze przedstawione. Każda osoba i każdy stwór był swoisty i nie zlewał się z kimś innym.

,,Smocza straż” jest osadzona w tym samym świecie co ,,Baśniobór”, jednak jest to odrębna seria. Dalej podążamy wraz z rodzeństwem Sorenson przez magiczne gąszcze różnych przygód. Ta, przez którą przechodzą w tej powieści, jest inna i niepodobna do pozostałych. Bałam się, że po tych kilku latach czekania na nowy tom ,,Baśnoboru" ta książka mi się nie spodoba i wyda się być zbyt dziecinna. Na szczęście nie było tak. Brandon Mull potrafi dopasować fabułę i wszystkie wątki do każdej grupy wiekowej, więc nie można było się tą pozycją zawieść.


Po długim czasie rozłąki z ,,Baśnioborem”, Brandon Mull zaprezentował nam nową serię z tymi samymi bohaterami. Nowy cykl strasznie mi się spodobał i jak najbardziej czekam na jego kolejnego tomy. Jest to historia godna uwagi, chociażby ze względu na to, że nasi ulubieńcy powrócili w nowej odsłonie. Kto się skusi na tę pozycję? 





,,Nielubienie kogoś to prawie tak wielkie zobowiązanie jak miłość, ale nie niesie ze sobą tych samych konsekwencji.”













//h.

Pies Baskerville'ów | Arthur Conan Doyle

Pies Baskerville'ów | Arthur Conan Doyle

O Sherlocku słyszał chyba każdy, w końcu to najpopularniejszy detektyw na świecie. Po obejrzeniu serialu BBC pt. „Sherlock” jedyne o czym marzyłam, było przeczytanie wszystkich powieści sir Artura Conan Doyle’a. Na szczęście było mi to dane. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją jednej z najbardziej rozpowszechnionych opowieści o Holmesie, czyli z „Psem Baskerville’ów”.


Pewnego dnia do mieszkanka przy ulicy Baker Street 221B wita Jakub Mortimer. Zwrócił się do Sherlocka oraz Watsona, aby przedstawić tajemniczą legendę od lat krążącą w rodzinie Baskerville. Jego dobry znajomy zginął w bardzo specyficznych okolicznościach. Podejrzewa się, że spowodował to demoniczny pies. Doktor Watson wyrusza do Devonshire, aby rozwiązać zagadkę zabójstw w rodzie Baskerville’ów i dowiedzieć się, co przez cały czas nabawiało ją wielu nieszczęść. Dodatkowo miał chronić nowoprzybyłego dziedzica od czyhającego niebezpieczeństwa. Sam Sherlock został w Londynie, twierdząc, że ma inne sprawy do załatwienia.

W postaci Sherlocka zakochałam się już we wrześniu, jednakże był to Sherlock serialowy. Ta książkowa wersja również skradła moje serce i na stałe znalazła sobie w nim lokum. ,,Pies Baskerville’ów” był trzecim opowiadaniem o detetktywie, które przeczytałam. Nadal nie mam ich dość. Czuję, że mogę czytać Sherlocka godzinami, ponieważ jest to coś genialnego. Wszystko w tej historii było dopięte na ostatni guzik. Autor dopracował wszystko z ogromną precyzją, przez co książkę czytało się niesamowicie szybko. Styl pisania autora niezwykle przypadł mi do gustu. Słownictwo jest w prawdzie wyszukane i niekoniecznie w obecnym świecie używane, ale to nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Przez cała historię brnęłam z uśmiechem na twarzy i z trudem się od niej odrywałam.

Jeśli chodzi o bohaterów, do nich też nie mam o co się przyczepić. Było ich wielu, to fakt, ale nie mieszali w fabule i nie powodowali, że fakty stawały się niejasne. W „Psie Baskerville’ów” Sherlock jest jednak, że tak powiem, postacią drugoplanową. Przez całą książkę przebywał w Londynie i dopiero pod koniec pojawił się w Baskerville Hall, więc nie skupiono na nim ogromnej uwagi. Co o tym sądzę? To było bardzo dobrym posunięciem, ponieważ umożliwiło Watsonowi pokazanie swoich dedukcyjnych umiejętności, a takowe posiada. Jednakże nie myślcie sobie, że to John rozwiązał całą tajemnicę. Nie, tak nie było. Zrobił to Sherlock (nie jest to zaskoczeniem), mimo że miał dość ograniczone możliwości. Nadal zastanawia mnie jak on to do diaska zrobił….

Oczywiście fabuła niezwykle mi się spodobała. Sir Arthur Conan Doyle w niezwykły sposób wprowadził nas w świat sherlockowych intryg i nie chciał nas z niego wypuścić. Czytając ,,Psa Baskerville’ów” starałam się wychwycić każdy najmniejszy szczegół, aby rozwikłać ów problem przed Holmesem. Nie udało mi się. Sherlock swoim umysłem prześciga dosłownie wszystko i wszystkich. Jest genialną postacią, tutaj nie mam wątpliwości.

Nie rozumiem, dlaczego sir Arthur Conan Doyle nie lubił Sherlocka, skoro jest to świetna postać i jeszcze lepsza historia. ,,Psa Baskerville’ów” powinien przeczytać każdy- jest to przyjemna historia z dreszczykiem grozy, która dodatkowo jest krótka, co jest plusem dla wielu ludzi. Pokochałam książkową postać Sherlocka i mam nadzieję, że Wam również się uda obdarzyć ją sympatią. 









,,Niektórzy ludzie, sami pozbawieni geniuszu, posiadają niezwykłą moc budzenia go w innych."









*****
                                                         Za książkę dziękuję wydawnictwu ,,MG".                                  






//h.
No i to jest godne uwagi! [Podsumowanie 2017]

No i to jest godne uwagi! [Podsumowanie 2017]

Witam serdecznie w drugiej części serialowego podsumowania! (pierwszą część znajdziecie tutaj:)



Teraz przejdźmy do czegoś milszego, czyli seriali, które zaczęłam i skończyłam i mi się spodobały. To, co złe, zostawmy w tyle i o tym najlepiej zapomnijmy. Tylko dwie z tych pozycji nie obejrzane zostały przeze mnie do końca, ponieważ zaczęłam je pod koniec roku i nie miałam możliwości ich zakończenia. Lista prezentuje się następująco: 


1. ,,13 reasons why”- czyli serial o  nastolatce z depresją, która postanawia popełnić samobójstwo. Niezwykle emocjonująca, przykra, drastyczna, ale i realna historia, do której przekonałam się dopiero za drugim podejściem. Bardzo mnie ona dotknęła. Spodobała mi się jednak i uświadomiła mi, jak łatwo jest kogoś zranić.


2. ,,Atypical”- to produkcja ukazująca losy nastolatka z autyzmem, który chce wkroczyć do normalnego życia. W wielu momentach zabawna historia, która nie skupiała się tylko i wyłącznie na życiu chłopca, ale i bliskim jemu osobom. Jest to bardzo przyjemny serial, który nie dość, że jest krótki, to wciąga do swojego przyjemnego świata.


3. ,,FortySomething”- ten serial powstał czternaście lat temu (właściwie już piętnaście). Obejrzałam go ze względu na aktora, który w nim grał. Niezwykle zabawna historia o lekarzu w średnim wieku i przygodach jego rodziny. Krótki serial, ale wciąga do granic możliwości i sprawia dużą przyjemność.



4. ,,Rodzinka.pl”- dokładniej jej jedenasty sezon. Każdy chociaż raz o tym serialu na pewno słyszał, a ja go regularnie oglądam. Kolejna porcja przygód rodziny Boskich. Kolejna porcja dobrej zabawy, mimo że ta produkcja już trochę mi się przejadła i nie wciąga tak bardzo, jak wcześniej.



5. ,,Girlboss”- mamy tutaj przedstawioną historię początków ,,Nasty Gal” i całej drogi do jego sukcesu. Bardzo luźna interpretacja biografii Sophie Amoruso. Serial bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ był krótki, przyjemny i w miarę ciekawy.


6. ,,StartUp”- serial, w którym ukazana została historia grupki ludzi, którzy chcą otworzyć swój biznes, wypuszczając do użytku aplikację ,,Gencoin”. Mimo, że produkcja nie jest tą z najwyższej półki, oglądało się ją bardzo dobrze. Wielowątkowość i sama fabuła są interesujące i pokazują życie z różnych perspektyw czy warstw społecznych.


7. ,,Skam”- właściwie to jego czwarty sezon, w którym mamy styczność z życiem Sany. W prawdzie poprzednie sezony tego norweskiego serialu spodobały mi się o wiele bardziej, to ten również mnie nie zawiódł i bardzo dobrze zamknął całą serię.


8. ,,Teen Wolf”- jego sezon 6B, który zakończył całą produkcję. Mimo dużego sentymentu do całego serialu nie uważam owego sezonu za najlepszy. Oglądało się jednak serial dobrze (jak zwykle), wszystkie wątki zostały zamknięte, a samo zakończenie…. Cóż, wzruszyło mnie i to aż za bardzo, ponieważ długo nie mogłam się po nim pozbierać.


9. ,,Stranger things”- jego drugi sezon, wyczekiwany od roku, nieco mnie zawiódł. Wydawał mi się gorszy od poprzedniego, jednak genialnie kontynuował całą historię i uzupełniał poprzedni sezon. Z niecierpliwością czekam na kolejny! Polecam ten serial bardzo gorąco w szczególności fanom ,,Dark”, które jest do niego, z tego co mi wiadomo, dość podobne. 


10. ,,Doctor Who”- obejrzałam dopiero pierwszy sezon, jednakże już zdążyłam się w nim zakochać. Władca Czasu podróżując w swoim TARDISIE ratuje świat od zagłady z rąk kosmitów. Brzmi trochę tandetnie, ale niezwykle wciąga i trzyma w napięciu. Pod koniec ogromnie się wzruszyłam. Zdecydowanie serial godny uwagi.


11. ,,Parade’s end”- początek XX wieku, angielski dżentelmen ma niewierną żonę, a sam zaczyna czuć coś do młodej sabotażystki. Znowu serial, na który zwróciłam uwagę przez mojego ulubionego aktora. Sama historia mnie zaciekawiła, a że jest to krótka produkcja, postanowiłam ją obejrzeć. Jestem dopiero po pierwszym odcinku, ale już czekam, aby dokończyć resztę.

Dwóch pozostałych seriali nie umieściłam w tej liście, ponieważ to, jak bardzo mnie poruszyły, nie jest w stanie zmieścić się w żadnej kategorii. Te dwie produkcje nie tylko są najlepszymi obejrzanymi przeze mnie w tym roku, ale i w całym moim życiu. Bardzo często brakuje mi nawet słów, aby je wystarczająco dobrze opisać.

Gdybym miała ustawić ranking trzech najlepszych seriali mojego życia, ta znalazłaby się na drugim miejscu. „The Crown” jest produkcją Netflixa, która ma dopiero dwa sezony. Planowane jest ich siedem. Pokazana w niej została historia panowania królowej Elżbiety II od samego jego początku. Sam serial nie skupia się tylko i wyłącznie na jej rządach, ale i na życiu prywatnym całej jej rodziny. Spodobał mi się z wielu względów. Wielka Brytania i Elżbieta II interesowały mnie od dawna. Aktorzy grali świetnie, cały serial zrobiony jest genialnie. Po prostu jest to coś pięknego i godnego uwagi.


Pierwsze miejsce zajmuje serial, który jest dla mnie tematem rzeką, o którym mogę się wypowiadać cały czas (wiele osób to nawet potwierdzi). Od samego początku urzekło mnie wszystko z nim związane. Pokochałam go całym sercem. Mowa tutaj o ,,Sherlocku”, czyli produkcji BBC. Detektyw Sherlock Holmes wraz ze swym przyjacielem Johnem Watsonem w każdym odcinku mają do czynienia z rozmaitymi zagadkami i śledztwami. Gra aktorska jest świetna. Sposób, w jaki serial został stworzony i przedstawiony widzom, przerasta moje najśmielsze oczekiwania. Mimo, że od prawdziwego Sherlocka dzieli go ponad sto lat i wiele obydwa dzieła różni, to jest to coś genialnego oraz pięknego. Kończąc serial na początku października nie wiedziałam, że dam radę obejrzeć go w tym roku po raz drugi i z każdą sekundą kochać go jeszcze mocniej. A z każdą sekundą kocham go jeszcze bardziej.



Także to by było na tyle. Wszystkie seriale, które mi się spodobały. Każdy z nich postanowiłam po krótce ocenić, aby przedstawić Wam to, co najbardziej mnie w nich urzekło. Mam nadzieję, że jakąś pozycją Was zainteresowałam i z chęcią ją obejrzycie. W szczególności ,,Sherlocka" bo jest to cudo nad cudami! Jaki jest Wasz ulubiony serial ubiegłego roku? 



//h.
I te seriale były złe [Podsumowanie 2017]

I te seriale były złe [Podsumowanie 2017]

Witam Was ponownie! Tym razem jednak przedstawiam wam serialowe podsumowanie roku 2017. Zaprezentuję Wam wszystkie tytuły, które obejrzałam, zaczęłam oglądać oraz takie, które po prostu rzuciłam w kąt i nie chcę do nich wracać. W tym wpisie pojawią się jednak tylko te, do których moje odczucia są nieco negatywne. Zaś te pozytywne pojawią się już jutro! Zapraszam!


Oficjalnie stwierdzam, że styczność miałam AŻ z 28 różnymi serialami. Początkowo liczba ta mnie przeraziła, bo jednak te programy zabierają niezwykle dużo czasu, jednakże po wnikliwszych oględzinach okazało się, że połowa z nich z nich została przeze mnie anulowana.

Seriale, które pojawią się w tej części, nie zostały przeze mnie ukończone przez to, że najzwyczajniej zaczęły mnie nudzić, nie zainteresowały mnie dostatecznie mocno lub po prostu nie miałam na nie czasu, a jednak mnie zaintrygowały. Jest ich czternaście. Dodatkowo zamieściłam tu jeszcze produkcję, którą obejrzałam w całości, ale nie przypadła mi do gustu. Oto tytuły:


1. ,,American Horror Story”- dawałam temu serialowi duże nadzieje, ale pierwszy sezon w ogóle mnie nie wciągnął, więc zrezygnowałam po piątym odcinku nie mając ochoty do niego na razie wracać.


2. ,,Ania, nie Anna”- i tutaj dla wielu ten tytuł będzie szokiem, ponieważ jest to bardzo polecany serial. Co mi się w nim nie spodobało? Nudziłam się przy nim, a w trakcie jego trwania jedyne o czym marzyłam, to robienie czegokolwiek innego. Nie porwał mnie świat Ani, więc nie chcę do niego ponownie witać.


3. ,,Bates Motel”- nie będę się tu długo wypowiadać. Po pierwszym odcinku nie znalazłam motywacji do oglądania kolejnych i odłożyłam ten serial do archiwum. Możliwe jest, że kiedyś do niego powrócę, jednakże szybko to miejsca mieć nie będzie.


4. ,,Shameless”- i tutaj również zabrakło mi dostatecznej motywacji, aby ten serial obejrzeć. Sama historia bardzo mnie ciekawi, więc na pewno do niej kiedyś wrócę, ale teraz jest zbyt wiele seriali, które aż wzywaj mnie do siebie i nie chcą czekać.


5. ,,The Vampire Diaries”- sama historia tego serialu wydaje mi się być zbyt płytka i za bardzo ,,nastolatkowa”. Gdybym chciała spotkać się z wampirami przeczytałabym jakąś książkę, a tego serialu po prostu nie chce mi się oglądać, bo w wielu momentach wydawał mi się nudny.


6. ,,Black mirror”- na jednej z lekcji nauczycielka włączyła nam jeden odcinek, który całkiem mi się spodobał. Nie kontynuowałam jednak oglądania przez brak czasu, a na pewno produkcja jest warta głębszego zagłębienia się w nią.


7. ,,Gra o tron”- kolejny serial posiadający tysiące swoich zwolenników (sama znam ich całkiem wielu). Co mi się w nim nie podobało? Zbyt duża ilość podtekstów seksualnych i to chyba wystarczyło, żebym powiedziała dość.


8. ,,Gilmore girls”- obejrzałam tylko jeden odcinek, po którym stwierdzam, że jest to lekka i przyjemna obyczajowa produkcja. Przez obecny brak ochoty na coś kontynuowałam seansu, jednak jesienią planuję do niego powrócić (serial niezwykle kojarzy mi się z tą porą roku).


9. ,,Orange is the new black”- damskie więzienie, w którym zamknięta zostaje główna bohaterka. Kolejny polecany tytuł, ale mnie po prostu nie wciągnął i często nudził. Jedyne co w nim mi się spodobało to początkowa piosenka, która wpada w ucho.


10.  ,,Riverdale”- moi znajomi doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo się na tym serialu zawiodłam. Pierwszy sezon mimo schematyczności sprawił mi dużą przyjemność, a drugi jest definitywnie głupi i żenujący. Po prostu szkoda słów.


11. ,,Shadowhunters”- pierwszy sezon mnie porwał i wciągnął, mimo gry aktorskiej, która wcale nie jest wspaniała. Potem przeczytałam książkę. I tutaj zbyt duża rozbieżność odepchnęła mnie od tej produkcji i ostatecznie zakończyła wspólną przygodę


12. ,,The 100”- uwielbiam ten serial, w szczególności pierwszy sezon. Potem akcja zaczęła zwalniać, w wielu momentach wiało nudą, więc chęć do obejrzenia czwartego sezonu zniknęła w tłumie. Teraz ta produkcja czeka na powrót motywacji do jej dokończenia.


13. ,,The mist”- czyli serial oparty na podstawie powieści Stephena Kinga. Spodziewałam się trzymającego w napięciu horroru, a odnalazłam coś, co okazało się wleczącym jak kluchy z olejem programem. Potencjał jest, ale jednak nieciekawie został zrealizowany.


14. ,,Unbreakable Kimmy Schmidt”- pamiętam, że znalazłam go na liście najpopularniejszych seriali 2016 roku w USA, ciekawie. Włączyłam jeden odcinek. Nie, to koniec. Ten serial okazał się być głupi i nic ciekawego do mojego życia nie wnoszący. Dobra, rozumiem, że to jest komedia, ale jednak okazała się słaba i tandetna.


15.  ,,Eyewitness”- akcja była znikoma. Wszystko się ciągnęło i jedyne emocje pojawiły się dopiero w ostatnim odcinku. Spodziewałam się czegoś o wiele lepszego, a okazało się, że ów serial przeceniłam.

Jeśli ktoś z Was ma ochotę z którymś z nim się zapoznać- proszę bardzo, droga wolna. Jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia. Wiele pozycji z tej listy ma swoich zwolenników, więc jak najbardziej możecie ich spróbować i wyrobić sobie o nich własne zdanie. Na pewno komuś spodobają się one bardziej, a komuś mniej. Nie zniechęcam Was do nich, ale również nie jestem w stanie ich polecić. Może z którymś z tych seriali mieliście do czynienia? Jakiego serialu nie lubicie? 


PS. Jeśli chcecie bliżej zapoznać się z resztą seriali, które obejrzałam czy chcę obejrzeć, to zapraszam na mój TV Time @xhnvsx!







//h.
Ile książek przeczytałam? [Podsumowanie 2017]

Ile książek przeczytałam? [Podsumowanie 2017]

Cześć, hej i czołem! Rok 2017 dobiegł już końca, więc stwierdziłam, że małe podsumowanie czytelnicze byłoby bardzo dobrym rozwiązaniem. Chcę się z Wami podzielić nie tylko czytelniczymi wynikami, a także tymi związanymi z serialami (pojawią się one jednak w odrębnym wpisie). Bez przedłużania- zapraszam! 


Łącznie przeczytałam 47 książek. Bardzo cieszę się z tego wyniku,  bo patrząc na 33 zeszłorocznych tytułów, jest to całkiem spora różnica. Znalazło się tu wiele pozycji, które niezwykle mi się spodobały, ale było też kilka takich, które ominęłabym szerokim łukiem, gdybym miała taką możliwość. Teraz przedstawię wam wszystkie pozycje, z którymi się zapoznałam:

1.     ,,Autobiografia, w której decydujesz ty” Neil Patrick Harris (klik)
2.     ,,Akademia wampirów” Richelle Mead (klik)
3.     ,,Akademia wampirów: W szponach mrozu” Richelle Mead (klik)
4.     ,,Biblioteka dusz” Ransom Riggs
5.     ,,Baśnie osobliwe” Ransom Riggs
6.     ,,Brama na drodze” Janina Zającówna
7.     ,,Czas cudów” (klik)
8.     ,,Dziady II” Adam Mickiewicz
9.     ,,Dziedzictwo mroku” Bree Despain
10.  ,,Dary anioła: Miasto kości” Cassandra Clare
11. ,,Dary anioła: Miasto popiołów” Cassandra Clare
12.  ,,Fałszywy pocałunek” Mary E. Pearson (klik)
13. ,,Felix, Net i Nika oraz orbitalny spisek” Rafał Kosik
14. ,,Flawia de Luce: Zatrute ciasteczko” Alan Bradley (klik)
15.  ,,Gone 5- ciemność” Michael Grant
16.  ,,Harry Potter i kamień filozoficzny” J.K. Rowling
17. ,,Harry Potter i przeklęte dziecko” J.K. Rowling, Jack Thorne i John Tiffany
18. ,,Jutro” John Marsden (klik)
19. ,,Królowa zbrodni” Andrew Wilson (klik)
20. ,,Kochani, dlaczego się poddaliście?” Ava Dellaria
21. ,,Lekcje z pingwinem” Tom Michell (klik)
22. ,,Mały książę” Antoine de Saint-Exupéry
23.  ,,Moja siostra Rosa” Justine Larbalestier (klik)
24.  ,,Magiczne drzewo: Świat ogromnych” Andrzej Maleszka
25. ,,Murder Park” Jonas Winner (klik)
26. ,,Neu Freunde”
27. ,,Nawiedzony dom” Joanna Chmielewska (klik)
28. ,,Niedoskonały cud” Andrea de Carlo (klik)
29. ,,Opium w rosole” Małgorzata Musierowicz (klik)
30. ,,Okrucieństwo” Scott Bergstrom (klik)
31. ,,Odległość między mną a tobą” Jennifer E. Smith (klik)
32. ,,Opowieść wigilijna” Charles Dickens (klik)
33. ,,Prawdodziejka” Susan Dennard (klik)
34. ,,Pan Samochodzik i templariusze” Zbigniew Nienacki
35. ,,Percy Jackson- Klątwa Tytana” Rick Riordan
36. ,,Podtrzymując wszechświat” Jennifer Niven (klik)
37. ,,Piękne istoty” Kami Garcia i Margaret Stohl
38. ,,Pamiętniki wampirów- pamiętniki Stefano (tom 1,2,3)” L.J. Smith
39. ,,Rzeka” Ewa Grodecka
40. ,,Srebrne oczy” Scott Cawthon i Kara Breed-Wrisley (klik)
41. ,,Smocza straż” Brandon Mull
42. ,,Simon oraz inni homo sapiens” Becky Albertalli (klik)
43. ,,Studium w szkarłacie” Arthur Conan Doyle
44. ,,Szklany tron” Sarah J. Maas (klik)
45. ,,Serce Neftydy” Marcin Szczygielski (klik)
46. ,,Tajemnica mirtowego pokoju” Wilkie Collins (klik)
47.  ,,Uroczysko- podziemie” Colin Meloy

Patrząc na te pozycje mogę stwierdzić, że w tym roku górowała u mnie fantastyka, co wcale mnie nie zaskoczyło, ponieważ uwielbiam ten gatunek! W przyszłym roku planuję jednak częściej sięgać po kryminały, ponieważ niezwykle się do nich zachęciłam.

W 2017 roku poznałam wiele książek, które pokochałam i polecam je innym przy wielu okazjach (na przykład ,,Murder park", który przypadł mi do gustu w stu procentach). Wciąż jednak nie przekonałam się do polskiej literatury, co z resztą doskonale widać, bo książek spod pióra polskich autorów przeczytałam niezwykle mało. Jedyną ojczystą książką, która mi się faktycznie spodobała, była ,,Brama na drodze”.


NAJLEPSZA KSIĄŻKA 2017 ROKU


I nad tym musiałam się troszkę zastanowić, ponieważ naprawdę dużo tegorocznych pozycji przypadło mi do gustu i było na całkiem wysokim poziomie. Wybranie tej jednej jedynej było ogromnie trudne, więc zdecydowałam się na trzy tytuły.

Pierwszym z nich jest ,,Murder Park” Jonasa Winnera. Powieść ta porwała mnie od pierwszej strony. Styl pisania autora, sama historia tak bardzo mnie urzekły, że z ręką na sercu mogę ją mianować jedną z lepszych książek tego roku. Jej recenzja jest na blogu, więc szczegółowa opinia o tej pozycji jest w niej zawarta!

Drugą książką jest ,,Studium w szkarłacie” Arthura Conan Doyle’a. W prawdzie skończyłam ją czytać w ostatnim dniu tego roku, jednakże okazała się tak dobra i wciągająca, że nie byłam w stanie jej tutaj nie umieścić. Styl pisania autora jest genialny, cała historia jest genialna, a moja miłość do Sherlocka przez tę pozycję diametralnie wzrosła. Jak na razie jest to najlepszy kryminał mojego życia.

Trzecią pozycją jest ,,Smocza straż” Brandona Mulla. Wybrałam tę książkę ze względu na czas mojego oczekiwania na ponowne zawitanie w tej krainie. Kończąc czytać ,,Baśniobór” trzy lata temu odczuwałam niezwykłą pustkę, a ,,Smocza straż” ją wypełniła i na nowo wzbudziła moją miłość do całego magicznego świata. Nie jest to może lektura idealna, ale dla fana przygód Kendry i Setha to coś, po co naprawdę warto sięgnąć!


NAJGORSZA KSIĄŻKA 2017 ROKU


Tutaj poszło mi o wiele łatwiej, chociaż i tak stanęło przy dwóch pozycjach. Jedna z nich zawiodła mnie tym, że przy reszcie serii, wypada strasznie słabo. Mowa tu o ,,Harrym Potterze i przeklętym dziecku”. Od ,,Harrego” rozpoczęła się moja duża przygoda z czytaniem, a ta książka (właściwie scenariusz) miałam wrażenie, że pozbawiła magii cały cykl o chłopcu czarodzieju. Było to coś tak tandetnego i raniącego moje Potterheadowskie serduszko, że po prostu brak mi słów. Z opinii zaufanej mi osoby wiem, że przedstawienie jest o wiele lepsze i tylko to ratuje tę pozycję w moich oczach.

Druga pozycja to totalna katastrofa pod każdym względem - ,,Niedoskonały cud” Andrea de Carlo. Nie chcę jeszcze raz pisać o tej książce, dlatego zapraszam do jej recenzji. Ta historia była jedną wielką męczarnią, w której znalezienie plusów zajęło mi niezwykle dużo czasu. Gdybym mogła cofnąć czas, to nawet nie rozważałabym jej przeczytania.


PLANY NA ROK 2018

Nie oszukujmy się, każdy z nas co roku składa sobie różne obietnice, które stara się dotrzymać.Oficjalnie postanawiam, że przeczytam co najmniej 60 książek. W tym roku udało mi się przeczytać o czternaście pozycji więcej niż w poprzednim, więc w następnym przeczytam o kolejne czternaście więcej. Przynajmniej mam taką nadzieję!

Chcę się również podjąć wyzwania ,,Przeczytam tyle, ile mam wzrostu”. Polega ono na mierzeniu grzbietu każdej przeczytanej książki, aby potem porównać to do własnego wzrostu. Wydaje mi się to całkiem ciekawe, więc do dzieła!

I ostatnim postanowieniem na rok 2018 jest….. czytanie więcej kryminałów! Zakochałam się w tym gatunku wraz z ,,Flawią de Luce” jednakże ten rok nie był rokiem zagadek i tajemnic. Mam nadzieję, że w przyszłym roku nadrobię zaległości i oddam się kryminałom na długi czas.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym postem, ponieważ nie takie były moje zamiary. Tak się prezentuje mój rok 2017 pod względem książek, a jego wygląd pod względem seriali poznacie już niedługo. Ile książek Wam udało się przeczytać w tym roku?

I na sam koniec- Szczęśliwego Nowego Roku! Mam nadzieję, że będzie on obfity w radość, książki, przyjaciół i wszystko co najlepsze!






//h.
Copyright © 2014 Książkowce , Blogger