Akademia wampirów | Richelle Mead

Czasem książki nie stają się popularne ze względu na wspaniałą fabułę i genialnie napisany tekst, a z powodu swojej okropnie nikłej dostępności. W końcu kto nie słyszałby o powieści, którą każdy kocha, a nigdzie jej nie kupi w stanie nowości?  No, może wiele osób, ale w moim przypadku było tak z ,, Akademią wampirów” Richelle Mead.


Na świecie bytują wampiry i półwampiry- moroje i dampiry. Swoje życie spędzają w akademii świętego Władimira. Moroje uczą się tam opanowywać nadprzyrodzone moce, które towarzyszą im od urodzenia. Dampiry, w których żyłach płynie krew wampirów i ludzi, szkolą się, aby zostać opiekunami morojów. Mury akademii skrywają wiele tajemnic, które zagrażają życiu Lissy, pochodzącej z arystokratycznego rodu. Czy Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, da radę ją uratować? Czy ocali tych, których kocha, sama nie tracąc radości z życia? Jakie sekrety zdoła poznać i jak je wykorzysta? Tylko najlepszy przyjaciel może ocalić Ci życie, zwłaszcza jeśli wróg jest nieśmiertelny.

Zastanawiało mnie przez bardzo długi czas, co ta książka w sobie ma, że przyciąga wiele osób. Nadal nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi, która  ostatecznie mnie usatysfakcjonuje. ,, Akademia” nie jest wybitną książką. Język, w którym została ujęta jest bardzo prosty, szybki w czytaniu  i przez bardzo długi czas nieco wulgarny. Opisy sytuacji, których nie ma tutaj dużo, są dobre i w bardzo łatwy sposób przesiąkają do wyobraźni czytelnika. Wszystkie sytuacje są spójne i dobrze się ze sobą zgrywają, chociaż narracja głównej bohaterki jest nieco chaotyczna. Dużym mankamentem jest też wyraźnie wskazany brak szacunku do osób starszych i wyżej położonych (np. do dyrektorki Kirowej). Minusem są również podteksty seksualne, o których niekoniecznie chce się czytać w tego typu książce .

Mam wrażenie, że autorka nie położyła dużej wagi na wykreowanie porządnych postaci drugoplanowych. Wiele z nich wydawało mi się być wyblakłymi i typowymi osobami, nie mającymi żadnych specyficznych i osobistych cech. Nie będę ukrywać, że pod koniec książki miałam problemy z odróżnieniem od siebie takich bohaterów, bo żaden z nich nie był w stu procentach sobą. Oczywiście główne postacie były dobrze rozpracowane, a każda wyróżniała się czymś. Była specyficzna i swoista, co nie dawało monotonii.  

Sam pomysł na książkę i na historię do opowiedzenia jest świetny. Dobrze było uciec od tych wszystkich nieśmiertelnych wampirów odbiegających na stałe od świata i nieustannie poszukujących pożywienia, ponieważ nasi główni bohaterowie byli totalnie inni. Krwiopijcy z akademii byli uczłowieczeni- nie żyli wiecznie, mieli ludzkie uczucia i wyglądali jak ludzie, nie jak potwory. Moroje byli krusi i delikatni, a dampiry waleczni i odważni. Jednakże jak na książkę o Draculach przystało, pokazano tutaj również postacie wprost  z horroru i cienia. Strzygi- nieśmiertelne i brutalne, a ich jedyny cel to zabijanie i wysysanie krwi. W prawdzie nie były one głównym wątkiem, ponieważ powieść opierała się na ,,ludzkich wampirach”, ale właśnie strzygi dodały tutaj pikanterii i chęci dalszego brnięcia w lekturę (pomimo, że było o nich napisane mało, a sytuacji z nimi w roli głównej jeszcze mniej).

Można śmiało powiedzieć, że w tej książce jest wszystko. Miłość i nienawiść. Smutek i radość. Układy i układziki. Sekrety i tajemnice. Wszystkie te czynniki powoli i spokojnie, coraz bardziej i nieodwracalnie wciągają czytelnika w świat nocy. Mimo że nie była to powieść idealna, ma w sobie to coś. To coś, co kradnie miłośnika książek  i nie zwraca go do ludzkiego świata przez chorobliwe długi okres czasu.

Także! Drogie Panie i drodzy Panowie, ja się niestety muszę z wami pożegnać, bo jednak świat wampirów jest bardzo interesujący i nie chce mnie nadal wypuścić ze swoich sideł!






,, Największe rewolucje odbywają się w ciszy i w cieniu.














//h.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książkowce , Blogger