To, co widzę bez ciebie | Peter Bognanni


,,To, co widzę bez ciebie” Petera Bognanni’ego zostało porównane do książek takich jak ,,Gwiazd naszych wina” czy ,,Wszystkie jasne miejsca”. Zainteresowało mnie to, ponieważ dwa wymienione tytuły mają bardzo pozytywne recenzje, więc sądziłam, że również i ta pozycja okaże się być całkiem dobrą. Jakie są rezultaty? 


Tess Fowler ma siedemnaście lat. Jej życie zmienia się, gdy jej najlepszy i najszczerszy przyjaciel popełnia samobójstwo. Po kilku miesiącach wymieniana wiadomości, nie wyobraża sobie życia bez niego. Nowa codzienność jest dla niej ciężka i trudna do zaakceptowania. Wciąż pisząc wiadomości do chłopaka, daje upust emocjom, które kotłują się w niej i nie dają spokoju. Tess powoli wraca do normalności, gdy zaczyna pomagać ojcu w jego firmie. Cierpienie nadal towarzyszy jej na każdym kroku, jednak nie jest ono już tak uciążliwe. Jej życie na nowo się zmienia i staje na głowie, gdy dostaje tajemniczą wiadomość, której nie spodziewała się otrzymać.

No i tutaj klops. Klops który jest dla mnie dość przykry i męczący. Mianowicie- napisy na okładce gwarantują czytelnikowi śmiech, łzy i wiele innych emocji. Co ja mogę o tym powiedzieć? Przebrnęłam przez tę pozycję bez większych wrażeń. Nie odczuwałam tego, co chyba powinnam i to mnie zawodzi. Oczywiście cała historia jest przyjemna, w niektórych miejscach pouczająca, ale nie dotknęła mnie aż tak bardzo. Nie otworzyła oczu na nowe problemy. Nie była również innowacyjna. W prawdzie fabuła wyróżniała się nieco od tych, co dostępne są na rynku, jednak w wielu momentach raziła schematycznością i przewidywalnością.

Co mogę powiedzieć o bohaterach- byli interesujący. Odnoszę wrażenie, że każdy z nich wyróżniał się, miał swoje własne i niepowtarzalne cechy. Główna bohaterka została przedstawiona całkiem dobrze. Jej zmiany emocjonalne, wszystkie odczucia zostały ukazane bardzo dokładnie, przez co czytelnik w pewnym stopniu mógł się z nią utożsamiać. Jedyne co zawiodło mnie przy tworzeniu postaci, był mały zarys osoby Jonaha, czyli chłopaka, bez którego ta książka nie miałaby żadnego sensu. Wiemy o nim stosunkowo mało rzeczy, mimo że odgrywa ogromną rolę w całej historii.

Sam autor pisze przyjemnie. Książkę czytało mi się sprawnie i szybko. Opisy, zdania czy słownictwo nie było wymagające. Nie powiem, że jest to ciężka lektura, która wymaga intensywnego myślenia. Nie. Jest to delikatna i łatwa w odbiorze pozycja, która idealnie nadaje się do chwilowego oderwania od rzeczywistości. Jedną z rzeczy które najbardziej mi w niej przeszkadzał to była wspomniana już przewidywalność. Jeśli człowiek spotkał się z tego typu historiami już wcześniej, to może zdawać sobie sprawę z tego, jak będzie wyglądał koniec powieści. I to mnie zawsze irytuje- schematyczność. Jednak nie stanowi ona na pewno tak wielkiego problemu przy czytaniu książki i można przymknąć na to oko. 

Podsumowując- ,,To, co widzę bez ciebie” jest pozycją dość przewidywalną, na pewno nie w stu procentach oryginalną. Nie mówię, że totalnie zawiodłam się tą książką, bo to byłoby kłamstwo. Lektura była przyjemna, mimo że w  niektórych momentach niedopracowana. Czy ją polecam? Jeśli ktoś szuka czegoś lekkiego i niezobowiązującego, to oczywiście.





 ,,Nie ma żadnych skrótów. Trzeba przeżyć najgorsze, zanim zrobi się trochę lepiej."










                                                                                         *****


       Za książkę dziękuję wydawnictwu ,,Bukowy las". 





//h.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książkowce , Blogger