Five Nights At Freddy's. Zwyrodniali | Scott Cawthon i Kira Breed-Wrisley


Zabierając się za lekturę ,,Srebrnych oczu", nie wiedziałam czego się spodziewać. Książka o dziwo mi się spodobała, więc z zainteresowaniem sięgnęłam po drugi tom serii, czyli ,,Zwyrodniałych". I tutaj, będąc całkiem szczera, zawiodłam się.


Minął rok odkąd koszmary dzieciństwa na nowo dopadły grupkę przyjaciół w pizzerii Freddy’ego Fazbeara. Charlie wciąż jest prześladowana przez demony przeszłości. Studiując, próbuje zapomnieć o wszystkich złych wydarzeniach, ale okazuje się to nie być takie proste. Kiedy szeryf informuje dziewczynę o znalezieniu ciała i prosi ją o pomoc z nim związaną, jej życie znowu zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Próbując rozwiązać tajemnicę zagadkowych śmierci, odkrywa coraz to nowe fakty, które wpływają na jej codzienną monotonię. Charlie gubi się, a gdy okazuje się, że jej przypuszczenia są prawdziwe, wszystko ponownie obiera kompletnie inny tor.

Jak już zdążyłam wspomnieć, pierwszy tom był dobry. Nie była to oczywiście pozycja wybitna, ale przyjemna i odprężająca. Oczekiwałam, że druga część będzie utrzymana w podobnym klimacie i spodoba mi się tak samo jak pierwsza. Nie będę kłamać, bo bardzo się myliłam. Książka była… nudna. Początkowo nie działo się w niej nic. Główna bohaterka zachowywała się jakby postradała zmysły, nie wnosząc w tym nic większego do całej fabuły. Akcja, która pojawiła się daleko po połowie, była tak zagmatwana i poplątana, że trudno było się w całej historii odnaleźć.

Charlie zmieniła się, co jest oczywiście normalne, bo każdy przez różne przemiany przechodzi. Miałam jednak wrażenie, że z poukładanej i porządnej dziewczyny wyłoniła się nieprzyjemna w odbiorze wariatka. Wierzcie mi lub nie, ale zachowanie Charlie nie było w żadnym stopniu normalne i czytając o nim, chciałam odłożyć książkę i się więcej w nią nie zagłębiać. Zatarcie jej granic między rzeczywistością a fantazją, idące w parze z zagmatwaną fabułą i z wieloma niepotrzebnymi wątkami było tragicznym rozegraniem.

Fabuła, nie oszukujmy się, była zbyt poplątana i nieco naciągana. Cała magia zbudowana w poprzednim tomie prysła i zniknęła. Mam wrażenie, że historia została wymyślona na prędko, byle tylko wydać książkę i mieć ją z głowy. Niedopracowany wątek zabójcy, który nie został nawet do końca wyjaśniony, jest niezwykle przykry i odrzucający. Jakie były jakie główne motywy? Jakim cudem przeżył? Wciąż nie wiem. Jest jeszcze wiele innych momentów, których pojawienie się jest dla mnie kompletnie nie do zrozumeinia. Po przeczytaniu tej pozycji czuję się nieco zdegustowana. ,,Zwyrodniałych” odbieram po prostu jako marne przeciąganie fabuły. Zakończenie sugeruje nam, że możemy spodziewać się kolejnego tomu, ale ja po niego zdecydowanie nie sięgnę.

Nie lubię zawodzić się na kontynuacjach czegoś, co wcześniej przypadło mi do gustu. Tym razem to uczucie mnie dopadło i naprawdę zawiodło. Jeśli ,,Srebrne oczy” choć w małym stopniu wam się podobały i nie chcecie psuć sobie opinii o tej serii, to nie sięgajcie po drugi tom. Omijajcie go szerokim łukiem. 






,,W powietrzu czuło się, że coś jest nie tak. Nie było nic słychać, tylko szokującą ciszę, która następuje po okrutnej zbrodni."












                                                                                         *****

       Za książkę dziękuję księgarni dadada.pl 







//h.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książkowce , Blogger